70% zwrotu za nową maszynę — jeśli masz już kupca
Dotacja na maszyny dla firm z Lubelskiego
Wchodzisz do hali, patrzysz na nową maszynę, a potem na jej cenę. Cena mniej więcej jak za mieszkanie. Zamówienia leżą i czekają, bo stara linia już nie wyrabia — ale wyłożyć z własnej kieszeni kilka milionów na centrum obróbcze to inna rozmowa.
Jest program, w którym dotacja na maszyny dla firm z województwa lubelskiego pokrywa nawet 70% takiej inwestycji — do 10 mln zł. W dokumentach nazywa się FELU.14.01, czyli wsparcie dla firm produkcyjnych i technologicznych, które chcą produkować coś dla obronności i bezpieczeństwa albo coś, co ma zastosowanie i cywilne, i „bezpieczeństwowe”. Prowadzi go Lubelska Agencja Wspierania Przedsiębiorczości. Nabór trwa od 13.08 do 15.09.2026.
Ile realnie wraca do firmy
Poziom wsparcia zależy od wielkości firmy. Mikro i mała (do 49 osób) odzyskuje 70% kosztów, średnia — 60%, duża — 50%. Maksymalna dotacja to 10 mln zł, co przy 70% oznacza inwestycję rzędu 14 mln zł kosztów kwalifikowalnych.
Policzmy na spokojnie. Mała firma planuje inwestycję za 2 mln zł netto. Dotacja to wtedy 1,4 mln zł, a Ty dokładasz 600 tys. zł. Uwaga na jeden szczegół: co najmniej 500 tys. zł (czyli 25% kosztów) musi być „czyste” — środki własne albo kredyt. Tej części nie da się pokryć inną dotacją.
Na co można wydać, a na co nie
Katalog jest zamknięty. Dotacja pokrywa przede wszystkim nowe maszyny, urządzenia i linie produkcyjne — tylko fabrycznie nowe, kupione po złożeniu wniosku, od firmy niepowiązanej (dopuszczalny jest leasing finansowy). Do tego rozbudowa lub adaptacja hali (maksymalnie 30% kosztów projektu), licencje i oprogramowanie (bez limitu dla małych i średnich firm) oraz — w wąskim zakresie — audyt cyberbezpieczeństwa i doradztwo eksportowe (maksymalnie 5% i nie więcej niż 100 tys. zł).
Równie ważne jest to, czego dotacja nie sfinansuje. Nie kupisz za nią nieruchomości ani żadnych środków transportu. Nie kupisz broni ani sprzętu wojskowego — te pieniądze idą na zdolności produkcyjne, nie na uzbrojenie. Odpadają też maszyny używane, zakupy od firm powiązanych oraz koszty bieżące, czyli pensje, czynsz i materiały.
Jest jeszcze twarda zasada startu: prace możesz zacząć najwcześniej dzień po złożeniu wniosku. Cokolwiek zamówisz albo podpiszesz wcześniej, wywala projekt z dofinansowania. Maszyny po zakończeniu muszą zostać w firmie, na terenie województwa, przez trzy lata.
Jeden haczyk, który decyduje o wszystkim
Teraz najważniejsze, i mówiąc wprost — to tu odpada najwięcej firm. Musisz mieć udokumentowanego kupca, a nie plan sprzedaży. Regulamin wprost odrzuca zdania w stylu „planujemy startować w przetargach” czy „widzimy zainteresowanie rynku”. Liczy się papier: list intencyjny, umowa przedwstępna, zamówienie albo rekomendacja instytucji z sektora bezpieczeństwa.
Do tego dwa warunki wejścia. Po pierwsze, firma musi już działać i mieć obroty — minimum 500 tys. zł przychodu w jednym z trzech ostatnich lat. Po drugie, siedziba lub oddział w województwie lubelskim. Jeśli Twoim odbiorcą ma być wojsko, dochodzi kwestia norm (np. certyfikat AQAP) — ale to temat, który ustala się indywidualnie.
Kiedy to ma sens, a kiedy odpuścić
Będę szczery: nie każdej firmie się to spina. Jeśli nie masz jeszcze odbiorcy na papierze, jeśli dopiero rozglądasz się „czy w ogóle”, to nie jest program na już — bez dowodu popytu wniosek dostaje ocenę negatywną i szkoda Twojego czasu i pieniędzy na przygotowanie. To jest biznes, a nie loteria.
Ale jeśli masz realne zamówienie albo poważną rozmowę z odbiorcą i po prostu brakuje Ci mocy produkcyjnych — wtedy 70% zwrotu za maszynę potrafi zmienić kalkulację całej inwestycji. Warto policzyć, ile faktycznie zdobędziesz punktów, zanim ruszysz z wnioskiem (o tym piszemy osobno).
Podsumowanie
To dotacja dla firm z Lubelskiego, które już wiedzą, co i komu chcą produkować, i potrzebują tylko sprzętu, żeby to udźwignąć. Do 70% kosztów maszyny, maksymalnie 10 mln zł, nabór do 15 września. Klucz to udokumentowany kupiec — reszta jest do ułożenia.
Jeśli chcesz sprawdzić, czy Twoja firma się łapie i ile realnie może dostać, odezwij się do nas. Najpierw liczymy szansę, dopiero potem piszemy wniosek — bez owijania w bawełnę.